Olga Wróbel o prozie Kazimierza Kummera
On 12 czerwca, 2017 | 0 Komentarze

O prozie Kazimierza Kummera w naszym opracowaniu pisze Olga Wróbel z bloga Kurzojady:

Jak się czyta Kummera? Trudno. Jest to proza niedzisiejsza, trochę Hłasko, trochę czarna seria polskiego dokumentu. Rodzinne konflikty, ucieczki z domu, trudne relacje ojciec-syn (ten temat powraca w wielu opowiadaniach), obrazki z życia cwaniaków, kanciarzy, marginesu, ale nieprzyprawione humorem Himilsbacha. „Klatka”, w której polski głodomór obwożony jest po niemieckich wsiach jako materiał propagandowy. „Bal”, którego bohater proszony jest regularnie o wygłaszanie pogadanek o obozowych doświadczeniach, ale za każdym razem okazują się one dla słuchaczy zbyt prawdziwe, źle skrojone, nieodpowiednie do okazji. Czytając Kummera miałam wrażenie, że pisze to człowiek znacznie starszy (jak już wspominałam, posłowiem zajęłam się na końcu i nie wiedziałam, jak krótko żył autor), co z kolei prowadzi mnie pokrętnie do refleksji nad pisarską dojrzałością kiedyś-dziś. Trudno mi wśród obecnych ekhem, młodych gwiazd literatury (przy czym Kummer gwiazdą nie był) wskazać kogokolwiek, kto jako dwudziestoośmiolatek mógłby popisać się tak wypracowanym stylem i takim zakresem tematów. A potem wyobrażam sobie Kummera dzisiaj, jak pisze generyczną powieść o tym, że wszystko jest straszne i wielkie miasta oraz praca w korporacji wyssały z ludzi duszę i trzeba brać narkotyki i uprawiać smutny seks.

CZYTAJ WIĘCEJ…