ZAPISZ SIĘ do newslettera

c

Odnalezione

Kazimierz Kummer

Kazimierz Kummer urodził się 8 marca 1934 r. w Dąbrówce pod Tucholą, w Chojnicach skończył szkołę podstawową oraz liceum. Jego tato był nauczycielem, kierownikiem jednoklasowej szkoły podstawowej, potem podinspektorem szkolnym. Mama Anna zajmowała się dziećmi, Kazimierz miał młodsze rodzeństwo: siostrę Urszulę i brata Zygmunta.
Kazimierz od 1949 r. należał do ZMP, od 1950 r. pisywał reportaże z życia powiatu jako korespondent wiejski „Gazety Pomorskiej”. Jak sam zanotował w życiorysie dołączonym do podania na polonistykę na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu: „Interesuję się artystyczną twórczością literacką i próbki swych prac literackich odsyłam do oceny Kołu Młodych Literatów w Bydgoszczy” (teczka K. Kummera w Archiwum UAM).

W 1951 r. Kummer został studentem poznańskiej filologii polskiej. Młody chojniczanin poznał tam m.in. Zenona Łukaszewicza. Autor Mojego alfabetu ciepło wspomina kolegę, z którym łączyły go żywe zainteresowania literackie: „I tak początkowa znajomość szybko przekształciła się w przyjaźń: wspólne przygotowywanie się do kolokwiów i egzaminów, wspólne wędrówki po kawiarniach i „podrywanie” co ładniejszych dziewcząt. I gorące, młodzieńcze dyskusje o literaturze, coraz bardziej krytyczne wobec obowiązującego kanonu socrealistycznego. I tak stopniowo Kazik pozbywał się złudzeń, wszczepionych mu przez działaczy ZMP, stawał się coraz bardziej nieufny wobec wszelkich modnych wówczas wartości. Równolegle ze studiami zaczął pisać zgrabne, realistyczne opowiadania, które gdzieś tak po roku udawało mu się wydrukować w jakimś poznańskim piśmie” (Z. Łukaszewicz, Mój alfabet albo Pstryczki i potyczki, Warszawa–Zielona Góra 1993, s. 102).
W 1953 r. Kummer został aresztowany przez UB z powodów politycznych. Sam opowiedział bliskim, że stało się to z powodu komentarza po śmierci Józefa Stalina. Jednak faktycznie wskutek koleżeńskiego donosu Kazimierza oskarżono o przestępstwo z artykułu 22 małego kodeku karnego, a mianowicie że: „[…] w okresie od jesieni 1951 r. do marca 1953 r. w Poznaniu w rozmowach z kolegami głosił fałszywe poglądy dotyczące stosunków w Polsce Ludowej, ZSRR i Armii Radzieckiej, mogące wyrządzić szkodę interesom Państwa Polskiego” (teczka K. Kummera w Archiwum UAM). Po odbyciu kary więzienia i roku pracy na budowach w Warszawie, Kazimierz powrócił na studia. Realizował je w trybie czteroletnim, zaś ukończył w 1956 r.

W 1951 r. Kummer został studentem poznańskiej filologii polskiej. Młody chojniczanin poznał tam m.in. Zenona Łukaszewicza. Autor Mojego alfabetu ciepło wspomina kolegę, z którym łączyły go żywe zainteresowania literackie: „I tak początkowa znajomość szybko przekształciła się w przyjaźń: wspólne przygotowywanie się do kolokwiów i egzaminów, wspólne wędrówki po kawiarniach i „podrywanie” co ładniejszych dziewcząt. I gorące, młodzieńcze dyskusje o literaturze, coraz bardziej krytyczne wobec obowiązującego kanonu socrealistycznego. I tak stopniowo Kazik pozbywał się złudzeń, wszczepionych mu przez działaczy ZMP, stawał się coraz bardziej nieufny wobec wszelkich modnych wówczas wartości. Równolegle ze studiami zaczął pisać zgrabne, realistyczne opowiadania, które gdzieś tak po roku udawało mu się wydrukować w jakimś poznańskim piśmie” (Z. Łukaszewicz, Mój alfabet albo Pstryczki i potyczki, Warszawa–Zielona Góra 1993, s. 102).
W 1953 r. Kummer został aresztowany przez UB z powodów politycznych. Sam opowiedział bliskim, że stało się to z powodu komentarza po śmierci Józefa Stalina. Jednak faktycznie wskutek koleżeńskiego donosu Kazimierza oskarżono o przestępstwo z artykułu 22 małego kodeku karnego, a mianowicie że: „[…] w okresie od jesieni 1951 r. do marca 1953 r. w Poznaniu w rozmowach z kolegami głosił fałszywe poglądy dotyczące stosunków w Polsce Ludowej, ZSRR i Armii Radzieckiej, mogące wyrządzić szkodę interesom Państwa Polskiego” (teczka K. Kummera w Archiwum UAM). Po odbyciu kary więzienia i roku pracy na budowach w Warszawie, Kazimierz powrócił na studia. Realizował je w trybie czteroletnim, zaś ukończył w 1956 r.

W 1951 r. Kummer został studentem poznańskiej filologii polskiej. Młody chojniczanin poznał tam m.in. Zenona Łukaszewicza. Autor Mojego alfabetu ciepło wspomina kolegę, z którym łączyły go żywe zainteresowania literackie: „I tak początkowa znajomość szybko przekształciła się w przyjaźń: wspólne przygotowywanie się do kolokwiów i egzaminów, wspólne wędrówki po kawiarniach i „podrywanie” co ładniejszych dziewcząt. I gorące, młodzieńcze dyskusje o literaturze, coraz bardziej krytyczne wobec obowiązującego kanonu socrealistycznego. I tak stopniowo Kazik pozbywał się złudzeń, wszczepionych mu przez działaczy ZMP, stawał się coraz bardziej nieufny wobec wszelkich modnych wówczas wartości. Równolegle ze studiami zaczął pisać zgrabne, realistyczne opowiadania, które gdzieś tak po roku udawało mu się wydrukować w jakimś poznańskim piśmie” (Z. Łukaszewicz, Mój alfabet albo Pstryczki i potyczki, Warszawa–Zielona Góra 1993, s. 102).
W 1953 r. Kummer został aresztowany przez UB z powodów politycznych. Sam opowiedział bliskim, że stało się to z powodu komentarza po śmierci Józefa Stalina. Jednak faktycznie wskutek koleżeńskiego donosu Kazimierza oskarżono o przestępstwo z artykułu 22 małego kodeku karnego, a mianowicie że: „[…] w okresie od jesieni 1951 r. do marca 1953 r. w Poznaniu w rozmowach z kolegami głosił fałszywe poglądy dotyczące stosunków w Polsce Ludowej, ZSRR i Armii Radzieckiej, mogące wyrządzić szkodę interesom Państwa Polskiego” (teczka K. Kummera w Archiwum UAM). Po odbyciu kary więzienia i roku pracy na budowach w Warszawie, Kazimierz powrócił na studia. Realizował je w trybie czteroletnim, zaś ukończył w 1956 r.

Latem 1961 r. w Oficerskiej Szkole Piechoty we Wrocławiu dziennikarz odbywał obowiązkową służbę wojskową. Wtedy zaczął pisać Klatkę, powieść nagrodzoną w konkursie Wydawnictwa Morskiego w Gdyni i Wojewódzkiej Rady Narodowej w Bydgoszczy na powieść o Ziemi Bydgoskiej. „Klatka jest najwybitniejszą polską powieścią o wrześniu 1939, oglądanym poprzez kompleks polsko-niemiecki” – pisał Michał Misiorny
(O Autorze „Klatki”, w: K. Kummer, Namiętności, Gdańsk–Bydgoszcz 1972, s. 7).
Utwór osnuty jest na kanwie wydarzeń historycznych: bydgoskiej krwawej niedzieli oraz losów Kazimierza Zabłockiego, szanowanego obywatela Chojnic. Główny bohater, żołnierz rezerwy w obliczu klęski militarnej i odwrotu polskich wojsk desperacko stara się przeciwstawić rozgardiaszowi. Zostaje uwięziony i wykorzystany przez Niemców w celach propagandowych: obwożą go po Pomorzu w klatce jako polską bestię, mordercę volksdeutschów. Powieść Kummera nie jest jednak pamiętnikiem ani zbeletryzowanym reportażem historycznym. Autor, zdaniem Misiornego, wykorzystał jedynie zdarzeniową fakturę faktów, bo interesował go los człowieka sprowadzonego do schematu moralitetu. Andrzej Kijowski w recenzji wydawniczej Klatki porównywał utwór Kummera do Louis-Ferdinanda Céline’a Podróży do kresu nocy; Tomasz Burek wskazywał na fascynację Hemingwayem (wybrane motywy Komu bije dzwon).
Wydania Klatki w 1962 r. Kummer nie dożył. 16 lipca tego roku utonął w falach Bałtyku podczas urlopu w Jastarni. Miał 28 lat.
Jest pochowany w Bydgoszczy. Nadal mieszkają tu wdowa oraz synowie Kazimierza Kummera.

Powyższy tekst stanowi znacznie skrócony biogram przygotowany przez Dorotę Niedziałkowska na potrzeby książki (w nieco zmienionej postaci drukowany w lipcowo-sierpniowym „Bydgoskim Informatorze Kulturalnym”). Więcej w Literatura i „dziennikarska febra”. Zdjęcia i podobizny rękopisów pochodzą z domowego archiwum p. Jolanty Kummer – dziękujemy bardzo ich za udostępnienie.

Stanisław Czycz

Stanisław Czycz urodził się 6 kwietnia 1929 r. na Gwoźdźcu, w gminie Krzeszowice pod Krakowem. Był synem Władysława Czycza, kolejarza i ślusarza, oraz Heleny ze Spytkowskich, która po śmierci męża prowadziła gospodarstwo oraz dorabiała jako krawcowa. Czyczowie mieli starszego syna Władysława.

Stanisław w Krzeszowicach ukończył szkołę powszechną i gimnazjum, po małej maturze dojeżdżał do Liceum Elektrycznego przy Państwowej Szkole Przemysłowej w Krakowie, przemianowanego na Technikum Energetyczno-Elektryczne. Starając się o przyjęcie na studia malarskie na krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych, objaśniał swoje życiowe decyzje: „Zawsze interesowała mnie sztuka […]. Jednakże trudna sytuacja materialna matki zmusiła mnie do skończenia średniej szkoły zawodowej, bym mógł możliwie szybko zacząć pracować zarobkowo” (Podanie do Obywatela Rektora ASP w Krakowie, 26 czerwca 1957 r., akta rekrutacyjne ASP).
Otrzymawszy nakaz, pracował od 1952 r. jako elektryk w Bazie Remontowo-Produkcyjnej Krakowskich Zakładów Kamienia Budowlanego w Krakowie, a następnie, do grudnia 1955 r. – w Krzeszowickich Zakładach Kruszyw Mineralnych. Czasy szkoły średniej i początki pracy zawodowej w czasach stalinizmu opisał w pastiszu socrealistycznego produkcyjniaka pt. Nie wierz nikomu. Baza z 1987 r.

zycz jako poeta debiutował w 12. numerze „Od A do Z”, dodatku do „Dziennika Polskiego” z 1955 r. wierszami Było i Elegia. W tym samym roku w 51. numerze „Życia Literackiego” ukazały się teksty [Gdybym żył w roku 1883] i Szczur wraz z krótkim komentarzem Ludwika Flaszena. W słynnej Prapremierze pięciu poetów zaistniał obok: Mirona Białoszewskiego, Bohdana Drozdowskiego, Jerzego Harasymowicza i Zbigniewa Herberta.
W 1957 r. ukazał się w Wydawnictwie Literackim pierwszy tomik Tła, Czycz zaś jako wolny słuchacz przychodził do pracowni Adama Marczyńskiego na ASP. Poeta należał najpierw do Koła Młodych, gdzie poznał Andrzeja Bursę. W 1959 r. został członkiem Związku Literatów Polskich, rok później otrzymał mieszkanie w słynnym Domu Literatów przy ul. Krupniczej. Druga książka poetycka, Berenais, wyszła w 1960 r. – ze względu na ograniczenia techniczne ówczesnej poligrafii autor nie mógł jednak zrealizować tu swojej krystalizującej się wizji poezji polifonicznej.
Debiut prozatorski, opowiadanie And poświęcone przyjaźni i trzem ostatnim dniom Andrzeja Bursy, drukowane w marcowym numerze „Twórczości” z 1961 r., z komentarzem redaktora naczelnego Jarosława Iwaszkiewicza, otworzyło przed Czyczem drzwi do sławy.
W 1962 r. na łamach „Przekroju” rozpoczyna się druk opowiadań krzeszowickich: Lady be good i Myszka. Wraz z późniejszymi były one drukowane w 1968 r. w tomie Nim zajdzie księżyc (drugie wyd. 1970). Czycz bohaterami uczynił młodych chłopaków, ich wakacyjne zajęcia, perypetie, przyjaźnie i pierwsze miłości rozgrywają się w „rajskim”, nostalgicznym klimacie prowincji. Pisarz w Krzeszowicach spędził dzieciństwo i młodość, wracał tu przez całe dorosłe życie, tu znajdował potrzebny do pisania spokój. Literacki portret miasta należy do najpiękniejszych w powojennej prozie polskiej. Na ekran przeniósł go Andrzej Barański w 1991 r. (film nosi tytuł Nad rzeką, której nie ma). Twórczość Czycza była jeszcze trzykrotnie ekranizowana.

W ciąg eksperymentów formalnych po Andzie wpisuje się Ajol z 1967 r., wykorzystujący technikę strumienia świadomości. Henryk Bereza uznał wdrażany przez Czycza zamach na gramatyczno-logiczną strukturę wypowiedzi za próbę wynalezienia nowego języka. Helena Zaworska objaśniała: prozaik lekceważy świadomie konwencjonalne sposoby porozumienia, ponieważ wierzy, że jedynie przez rozpad języka jest w stanie oddać złożoną strukturę rzeczywistości. Powieść Pawana – zdaniem Leszka Bugajskiego „trzecia książka ostatnia” „dotykająca spraw ostatecznych i najważniejszych” – ukazała się w 1977 r. W Ajolu Czycz opisał rozkład świata, języka, ludzkiej osobowości i podważył sensowność literatury. W Pawanie znowu stara się obnażyć literackie reguły, sięgając po fabułę, bohatera i narratora. Konstruując powieść z dialogów i myśli bohaterów, kontynuuje symultaniczny eksperyment.
Przejawami tego dążenia było wydanie w prasie w 1976 i 1978 r., a także w Wyborze wierszy z 1979 r. poprawionych wersji poematów polifonicznych z cyklu Słowa do napisu na zegarze słonecznym. Innowacyjną technikę poetyckiego zapisu pisarz wykorzystał też w zamówionym w latach 70. przez Andrzeja Wajdę scenariuszu filmu Arw o malarzu Andrzeju Wróblewskim.
W 1984 r. Czyczowi przyznano nagrodę z Funduszu Literatury za książkę Nie wiem co ci powiedzieć z 1983 r., zawierającą przedruk trzech tekstów z Nim zajdzie księżyc oraz trzy nowe opowiadania dziejące się w Krzeszowicach. Ten odmówił przyjęcia nagrody. Argumentował: „piszę nie od dwóch lub trzech lat i wydaje mi się napisałem wartościowsze rzeczy niż ta ubiegłoroczna książka, a nie byłem nagradzany, ani tłumaczony na jakikolwiek obcy język, to niech tak już zostanie” (List Czycza do Rady Funduszu Literatury, 24 czerwca 1984 r., archiwum domowe pisarza). „«Samotnik z Krupniczej» – stwierdzał Bogdan Rudnicki – żył i tworzył poza wszelkimi układami. […] Funkcjonowanie poza oficjalnymi układami w PRL w pewnym momencie mogło przynieść korzyść. Ale poza wszelkimi układami? Nigdy” (Wszystko i Czycz, „Przekrój” 1996, nr 44, s. 15).
Stanisław Czycz zmarł 29 czerwca 1996 r. na serce na krakowskim Kleparzu. Został pochowany w rodzinnym grobie w Krzeszowicach 6 lipca.

Powyższy tekst stanowi znacznie skrócony biogram pt. „Chciałbym pisać wiersze” przygotowany przez Dorotę Niedziałkowską na potrzeby książki. Za udostępnienie zdjęcia Czycza wraz z innymi dziećmi dziękujemy Pani Janinie Naturskiej. Zdjęcie młodego Czycza pochodzi z książeczki wojskowej, ten dokument przechowywaney jest w Miejsko-Gminnej Bibliotece Publicznej im. Kazimierza Wyki w Krzeszowicach. Zdjęcie rodzinne Czyczów (Stanisław z tyłu, w ciemnych okularach, po jego lewej ręce żona – Barbara) pochodzi z domowego archiwum Państwa Czyczów. Wszystkim osobom i instytucjom dziękujemy bardzo za udostępnienie materiałów.

Kazimierz Kummer No avatar Zaraza
" Wierni klęczeli pełni pokory i żalu, ale ich spowiedź wyglądała w ten sposób, że nigdy nie mówili o sobie, zawsze zaś o tym, który akurat odszedł od konfesjonału. "
Kazimierz Kummer No avatar Zaraza
" Wierni klęczeli pełni pokory i żalu, ale ich spowiedź wyglądała w ten sposób, że nigdy nie mówili o sobie, zawsze zaś o tym, który akurat odszedł od konfesjonału. "
Kazimierz Kummer No avatar Życiorys młodego wariata
" Pisarstwo rzucałem z powodu kobiet, a kobiety mnie rzucały, najprawdopodobniej, z powodu pisarstwa. "
Kazimierz Kummer No avatar Życiorys młodego wariata
" Chciałem się otruć, potem otruć ją i siebie, potem napisać list i się powiesić, potem ją udusić i iść do więzienia, wreszcie napisałem cztery tragiczne poematy i osiemnaście ód, z których aż piętnaście jej przesłałem. "
Kazimierz Kummer No avatar Wysoki mężczyzna
" Nie ma dziwactw. Jest tylko życie, które ostatecznie może być dziwactwem, ale to chyba nieprzyzwoicie. "
Kazimierz Kummer No avatar Życiorys młodego wariata
" Chciałem się otruć, potem otruć ją i siebie, potem napisać list i się powiesić, potem ją udusić i iść do więzienia, wreszcie napisałem cztery tragiczne poematy i osiemnaście ód, z których aż piętnaście jej przesłałem. "