Realizacje

Pozytywistów dziedzictwo Oświecenia. Kierunki i formy recepcji

Dawid Maria Osiński

„Pozytywiści wchodzili do domu oświeconych, w którym – jak w obserwowanej przez Jadwigę Misiewiczową i Helenkę Stawską kamienicy z Prusowskiej powieści o trzech pokoleniach – jedne okna były rozświetlone, inne ciemne i głuche. Ale tylko dzięki takiemu układowi „światła” i „mroku” bohaterki mogły odczytywać rysujące się przed ich oczami litery. Cierpliwie przypatrując się układowi zmieniających się świateł w oknach i gasnących pomieszczeń zwiastujących ciemność, miały szansę być zaskakiwane, zarówno pozytywnie, jak i negatywnie. Można sobie wyobrazić, że taka lektura okienna raz wskazywała na szereg A…B…C…, a innym razem na H…K…T…, jak to z nieokreślonością przypadków bywa.
Wytrwała i dociekliwa nauka alfabetu oświeceniowego dokonywana przez pozytywistów skutkowała podobnymi zadziwieniami. Ale one pozwalały im przede wszystkim nie zapominać o tym, że przestępując próg domu oświeconych, można zarówno bardzo wiele zobaczyć, jak i pozostać gdzieś w przedpokoju z przyciemnionymi binoklami na nosie. Ważne, żeby mieć tego świadomość”.